• Wpisów:159
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:69 dni temu
  • Licznik odwiedzin:13 096 / 1496 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
14.08
myślałam, że jak będę chodzić na siłownie regularnie będzie ze mną lepiej. A tu dupa. Trzymałam się raczej dobrze, jak chodziłam do pracy. Regularne posiłki, treningi (oczywiście że nie dotarłam jeszcze na ciężary), ale bardzo bardzo dużo cheatów.
Teraz nie pracuję, bo przygotowuję się do egzaminu i już widzę, że jest dramat. Podjadanie, dojadanie, majonez, którego od paru ładnych lat nie jadłam. No i od razu to widać. Wyraźny celulit na dupsku, a nawet zaczynam widzieć na brzuchu (no no no!).
Może to kwestia kochanego pmsu, czy po prostu mojej wpierdalaki.
No nic, w każdym razie zmierzyłam się i spróbuję po raz miliardowy.
Za dwa tygodnie wyprowadzam się od rodziców i mam nadzieję, że wrócę do mojego krakowskiego rygoru - nie ma w lodówce, to nie jem, prosta sprawa. Pytanie tylko czy BS-owi będzie odpowiadać moja kuchnia. W Krakowie nie miał żadnych zarzutów, więc może będzie dobrze.
Także plan jest taki:
1. Rzucam chleb.
2. Rzucam syfne żarcie.
3. Do ukochanej jogi i zumby chociaż raz w tygodniu dokładam trening siłowy - może to być trx, mogą być kettle albo klasyczne wolne ciężary.
4. Kupuję szczotkę do masażów na sucho i walczę z paskudnym cellulitem.
5. Dużo piję, zaprzyjaźniam się na nowo z pokrzywą.



 

 
30.01
Wczoraj i dzisiaj sesja jogi. Jak wszystko zależy od tego, kto prowadzi zajęcia. Przyzwyczajona do jednej babeczki, poszłam dzisiaj do instruktora-jogina. Stylówa + motywacyjno-duchowy wstęp- wow! Noo a potem się zaczęło, a to taka asana, a taka, zamknijcie oczy, oddychajcie. A w mojej głowie tylko myśli, żeby się nie przewrócić albo nie stracić równowagi. Także nie jestem aż takim kozakiem jedyne, co było super to to, że gościu od razu podchwycił moje imię i na bieżąco mnie poprawiał i właściwie ustawiał, jak trzeba było. Także naprawdę meeega! Ale niestety, nie mogę chodzić regularnie do niego, bo ma zajęcia do południa, a szkoda.



No i postanowiłam, że to ostatni tydzień rozruchu. Od przyszłego tygodnia wracam do ciężarów, torchę kettli, trochę sztangi. Spokojnie, po kolei będę wracać do formy.





No i nawet jedzeniowo daję radę, także na plus wszystko
 

 
29.01
Chyba nie ma co odliczać dni, bo ostatnimi czasy mam ogromny problem z rozróżnieniem jednego dnia od drugiego. Jedyne co pomaga mi mniej więcej ogarnąć dni tygodnia, to rozkład jazdy na siłowni, na którą zapisałam się miesiąc temu.
I muszę przyznać, że jestem zachwycona. Co prawda nie było łatwo znaleźć w Bydgoszczy siłowni, która zadowoliłaby mnie chociażby w takim stopniu, jak moja krakowska Platka, ale muszę przyznać, że bydgoska Bella Line daje radę! Duża różnorodność zajęć, dużo sprzętu i świetna strefa SPA- 3 sauny i jacuzzi. Czego chcieć więcej?

Póki co przyzwyczajam ciało do wysiłku, więc chodzę na jogę, mój ukochany body art i zumbę. Przeplatam to lżejszymi treningami na siłowni i czuję, że w tym tygodniu będę mogła wrócić do moich standardowych treningów, jakie robiłam w zeszłym roku.

Mimo że to dopiero trzy tygodnie regularnego wysiłku, to już czuję różnicę. Moja cera się poprawiła, przemiana materii również (if you know what I mean), no i chęci do życia też jakieś jakby większe, bo ostatnio było słabo.

Tylko jeszcze z czystą michą problem, bo za często zachcianki niezdrowe wchodzą i mam problem z powstrzymaniem się. No ale nie od razu Rzym zbudowano.

Udanego tygodnia! O ile jeszcze ktoś tu jest i czyta.






 

 
13.10
DAY10/DAY11
Żeby nie było! Oba dni zaliczone! Jutro i pojutrze przerwa (możliwe, że się przeciągnie do niedzieli), ponieważ jadę na absolutorium i bal absolwentów do Krakowa. Obiecałam sobie, że nie będę wpieprzać jak głupia, chociaż menu zapowiada się obiecująco.
Wczoraj grzech nad grzechami- mcdonald.
Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
 

 
11.10
DAY9
Coś czuję, że jutro nie będę mogła ruszyć ręką. Dziś focus na ręce. Przez bardzo skromny zasób hantli miałam do wyboru albo nie zmęczyć się w ogóle albo zmęczyć się bardzo.
Ała. Boli!

 

 
10.10
DAY8
Kiedyś kiedyś wykupiłam na stronie FB 2-tygodniowy program- 2 Week FBBlend to Burn Fat and Build Lean Muscle. Może tym razem uda się go zrobić do końca
Dzisiaj HIIT i ćwiczenia siłowe na dolne partie ciała. Na moje szczęście, ćwiczenia nie obciążały mocno tylnich partii ud, bo po sobotnim treningu wciąż są trochę obolałe, możliwe, że nawet minimalnie naciągnięte.
Także powoli, na spokojnie i bez szaleństw.

 

 
8.10
DAY6
Na wspaniałe zakończenie treningowego tygodnia 1000kcal z FB
A miał być tylko basen..
Jest dobrze!
A jutro rest..
  • awatar Lady Green: Uwielbiam FB i wszystkim polecam, zwłaszcza interwały- najlepsze treningi pod sloncem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
7.10
DAY5
Nie pamiętam kiedy i czy w ogóle udało mi się kiedyś zrobić dzień po dniu 5-dniowy program Fitness Blender. A dzisiaj proszę bardzo. Jestem po 5 treningu i czuję się świetnie!
 

 
6.10
DAY4
Obudź się mega niewyspana. Idź do kuchni, napij się wody z cytryną.
Z zamkniętymi oczami włóż na siebie strój do ćwiczeń. Odpał program. Zrób trening, zanim organizm się zorientował, że się obudził i wcale mu się nie chce. <-- przepis na udany poranek!
 

 
5.10
DAY3
Jak się rano obudziłam pomyślałam sobie 'ała'- nie ma szans, żebym poćwiczyła.
No ale wstałam, zjadłam śniadanie, pod kołderką pouczyłam się przez 2 godziny i myślę sobie.. 'a może jednak..?'
I tak oto siedzę sobie przed lapkiem uśmiechnięta i pozytywnie zmęczona.
Można wziąć prysznic, zjeść dobry obiadek i uczyć się dalej.
 

 
4.10
DAY2

A w lodówce robi się zdrowy deser z nasionami chia, a w garnku gotuje się ciecierzyca na hummus <3
 

 
3.10
Trochę minęło od ostatniego razu.
Co się działo?
Sporo.
Jestem magistrem i przygotowuję się do egzaminu na aplikację.
Wróciłam na dłużej do domu.
Treningi odpuściłam.
Trochę biegałam, trochę w domu ćwiczyłam, ale jakoś tak bez przekonania.
Wczoraj zdałam sobie sprawę, że moje przemęczenie wynika również z tego, że przestałam się ruszać. No i dlatego jestem, wracam. Mam nadzieję, że na dłużej.
Jako że mój tryb życia ostatnimi czasy opiera się głównie na nauce nie mogę sobie pozwolić na jakieś mega długie trenowanie. Dlatego też zaczynam od programu dla zapracowanych:
Wish me luck!
 

 
7.04
Minął miesiąc od ostatniego wpisu. I tak się jakoś złożyło, że akurat dzisiaj wróciłam na siłownię. Także:
Trening nr 1
Daję sobie tydzień na wejście w tryb (który oczywiście będzie zaburzony, bo za tydzień jadę do Budapesztu), a potem już z grubej rury, powrót na właściwe tory. Nie wiem jeszcze jak to wszystko pogodzę z pracą, ale co tam, wyjdzie mi to tylko na dobre.

Całe szczęście, że przez ten miesiąc aż tak nie grzeszyłam z jedzeniem. Obyło się bez fast foodów, jednak trochę alko i fajek wpadło. Trzeba się ogarnąć, bo czas leci, a błędy wciąż te same.

Jedzeniowo:
1. Jajecznica z 2 jajek+ kromka chleba
2. Omlet z polewą z pomarańczy
3. Banan
4. Zupa krem marchewkowa
5. Mała porcja spaghetti (sos- same pomidory+ tona przypraw)

Także jest dobrze, powoli powoli się rozkręcę i będzie dobrze. Muszę przyznać, że nie wiem, czy bym się zmobilizowała, gdyby nie mój brat, który też chodzi na siłownię. Wczoraj mi zrobił przez telefon kazanie, że tak nie może być, że zaraz mi się migreny nasilą (tak, długi brak ruchu tak na mnie wpływa), a poza tym robi się ciepło, zaraz lato i krótkie spodenki i odkryte brzuchy i jak ja sobie to wyobrażam. Po takim opieprzu od starszego brata każda by się ruszyła^^





 

 
7.03
Trening nr 5
Dzień w pracy na plusie. Cały dzień szkoleń, także na lajciku. Tylko siedzenie trochę bolało pod koniec.. ;< ludzie w porządku, myślę, że się tam odnajdę bez problemu.
Po pracy zaraz wskoczyłam w strój sportowy i powyższy workout wykonałam na 100%. W ogóle stwierdzam, że dzięki pracy łatwiej będzie mi utrzymać zdrowe szamanie- przynajmniej tak długo, jak będę robiła sobie jedzenie sama. A dziś wpadło:
1. Omlet z bananem
2. Jabłko
3. Ryż z wiśniami i jogurtem
4. Batom muesli własnej roboty
5. Sałatka- ryż+ szpinak+ kiełki+ pomidor+ mozarella + 2xkanapka z hummusem






~ You don't get the ass you want by sitting on it
 

 
6.04
Trening nr 4
Lubię te 5-dniowe zestawy od FitnessBlender. Nie muszę się zastanawiać, co będę robić danego dnia, bo wszystko jest super skomponowane.
Dzisiaj robię hummus- mam nadzieję, że obejdzie się bez zblendowanych palców
Jutro pierwszy dzień pracy. Troszkę mam stresa. Ale nie dlatego, że sobie z czymś nie poradzę, że czegoś nie będę umiała. Bardziej się zastanawia, czy się tam odnajdę, tak wśród ludzi. No ale przekonam się już jutro.






~ Be brave enough to travel the unknown path and learn what you are capable of.
 

 
5.04
Trening nr 3
Mega trudno jest mi nie myśleć o słodkim. Ochota jest przeogromna, ale walczę. Z dnia na dzień będzie coraz łatwiej.





 

 
4.03
Trening nr 2
Upiekłam wczoraj chleb żytni ze słonecznikiem i siemieniem lnianym. Jest rewelacyjny! Chrupiąca skórka i mięciutki środek. No i zero konserwantów oczywiście. Myślę, że na stałe zagości w moim menu.
Coś nie tak jest z pogodą (i ze mną w związku z tym) Od kilku dni przez cały czas zbiera mi się na migrenę. Mrowienie w ciele, zaburzenia wzroku i jak nie zareaguję szybko, to następuje konkretny atak. Dawno nie miałam takiego ciągu. Wydaje mi się, że to przez wahania pogodowe, bo mama i brat mają to samo. No nic, byle do poniedziałku się ustabilizowało.
Niech już powietrze w Krakowie przestanie wariować, to zacznę biegać.


Wiosna coraz bliżej <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
3.03
Zapominamy o lutym. Było jak było. Nie ma co się załamywać.
Trening nr 1
Od poniedziałku zaczynam pracę. Co oznacza, że będę miała jeszcze mniej czasu na ćwiczenie. Jednak całkiem możliwe, że będzie to dla mnie mobilizujące. Konieczność mądrzejszego zagospodarowania czasem powinna sprawić, że nie będę tracić godzin na głupoty- OBY!
Faajnie było w rodzinnym domu. Naładowałam baterie, spędziłam mnóstwo czasu z moim BSem i spokojnie mogę zacząć ostatni semestr studiów.


~ Nigdy się nie poddam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
25.02
Trening nr4
W tym miesiącu jestem chodzącą porażką
Tylko tyle i aż tyle.
 

 
16.02
Trening nr 3
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Wróciłam do domu, rozleniwiłam się (dodatkowo nie wzięłam butów do ćwiczeń). Brak konieczności robienia sobie jedzenia mnie kompletnie wybiły z rytmu. No i jeszcze życiowe zawirowania sprawiły, że zaczęłam znowu palić. Jednym słowem- wszystko nie tak.
Ale się nie poddaję. Dzisiaj w końcu zmobilizowałam się do ćwiczeń (w 0.5 rozmiaru za małych butach). I zarówno śniadanie, jak i posiłek potreningowy były bez zarzutów.
1. 2 jajka na miękko, pomidor, plasterek szynki
2. zupa buraczkowa
Największy problem z tym jedzeniem jest taki, że spędzam teraz mnóstwo czasu z moim BSem, a on je to, na co ma ochotę i tu wpadnie popcorn, tu wpadnie jakiś mcdonald. Masakra.
A co ćwiczyłam?
Robię znowu 5day challenge od fitness blender.
Mam nadzięję, że szybko uda mi się wrócić na właściwe tory.
 

 
2.02
Trening nr 2
TBW

A tak w ramach wieczornych rozrywek- zblendowałam sobie palec. Na szczęście nie wygląda to tak strasznie, jak brzmi, ale część palca i paznokcia jest rozcięta. Boli i szczypie ;<
Ale hummus i tak dokończyłam robić
Dzisiaj dość kulinarnie- przygotowałam sobie szamę na najbliższe 3 dni, także nie będę musiała się odrywać od nauki.
Własnoręcznie zrobiona tahina jest o wiele smaczniejsza! <3
Fetę da się zrobić z tofu <3
i to chyba tyle.
Dziś bez inspiracji. Idę lulkać.
Dobranoc!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1.02
Trening nr 1
Pilates
______
Podsumowanie stycznia.
Zważyłam się, pomierzyłam i jestem troszkę podłamana.
Fakt, waga poszła nieco w dół. Przed świętami było 62kg teraz jest 60,3.
No ale wymiary hm.. Co prawda moim punktem odniesienia jest czerwiec, kiedy ostatnio się mierzyłam, no ale jak na chodzenie od 3 miesięcy na siłownie to jest jednym słowem lipa.
Dlatego też postanowiłam, że wymiary dzisiejsze będą początkowymi. Widać muszę coś zmienić, skoro nic się nie zmienia.


A, no i w końcu wiem, jaki mam poziom tkanki tłuszczowej- 30%. W chuj dużo. Co prawda trener stwierdził, że to na pewno jakieś przekłamanie przy moich warunkach (wzrost 176) i że mam jeszcze powtórzyć pomiar za kilka dni i się nie przejmować, no ale i tak się przejmuję. Jak to baba.
Także jednym słowem- chujowo.
Pity party, te sprawy.
  • awatar Salute, new me is comin ♛: @mam jakiś regenerujący krem do rzęs z L'biotica, jakiś czas temu kupiłam, ale stosuję dopiero od dzisiaj bo o nim zapomniałam. :D I ponoć olejek rycynowy jest obłędny nie tylko na włosy ale i na rzęsy :) Jak ten kremik mi się skończy to idę właśnie po olejek do apteki
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Zawsze chciałam wejść na wagę z pomiarem % tłuszczu, mięśni itd, ale nigdy nie miałam okazji a nie mam kasy na taką. :/ No i wymiary nie są złe, a niedługo będą jeszcze lepsze, wierze w Ciebie :*
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: Waga spadła a to najważniejsze :) na pewno widać różnicę więc nie masz czym się tak bardzo przejmować. Może trener ma rację sprawdź za kilka dni ;) mój poziom tkanki tłuszczowej to podobno 26% ale ja nie wiem czy to dobrze czy źle..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
31.01
Trening nr 21
Niedzielny spinning:


Podsumowanie zrobię jutro. Dzisiejszy plan naukowy nie pozwala na skupieniu się na tym. Jutro też się zważę, więc będzie więcej do porównania.




~ Nothing will work, unless you do it
 

 
30.01
Trening nr 20
Spinning dziś. Pierwszy raz podczas treningu korzystałam z pulsometru. Fajna sprawa, monitorujesz swoje tętno i widzisz, jak pracujesz, co w zasadzie jest kluczowe podczas spinningu. Pod spodem podsumowanie:

Micha:
1. Omlet z polewą bananowo- kakaową + kawa kuloodporna
2. Bułka z tofu i pomidorem + jedna część z dżemem domowej roboty
W ogóle tofu to moja nowo odkryta miłość. Jako że wyrzekam się powoli nabiału (jajka zostają), to musiałam znaleźć zamiennik. Tofu samo w sobie smaczne nie jest, raczej hmm bez smaku. Ale za to zamarynowane (w moim przypadku sos sojowy, miód, oliwa z oliwek, papryczka chilli i czosnek) mmm niebo w gębie.
Potem jeszcze planuję:
3. Pierogi mamusine (niestety ostatnia porcja ;<
4. koktajl z mlekiem kokosowym, wiśniami i kaki
5. Marchewki z kremem z avocado
Od trzech dni moja produktywność jest na najwyższych obrotach. Muszę przyznać, że w trakcie nauki często zapominam o jedzeniu (i o innych czynnościach fizjologicznych) albo planuję sobie 'nie zjem tego i tego, dopóki nie przerobię tego i tego'. No i potem cierpię ;p No ale jeszcze kilka dni tylko i ferie <3


cudne <3




Pogoda w Krakowie zdecydowanie rozpieszcza. Ciepło i bez smogu. Aż szkoda, że trzeba siedzieć w domu i kuć.
  • awatar Oli_: @Lady Green: no to troszkę niestety u mnie nei jest takim troszkę :P ale pracujemy!
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Ja niestety zafundowałam sobie jakiś tani pulsometr z biedry kilka lat temu i nawet nie dożył pierwszego treningu. xD Co to jest kawa kuloodporna?
  • awatar Lady Green: Ja na razie z nabiału odstawiłam mleko i powoli odstawiam żółty ser :) Ale twarożek i jajka muszą być :D Piękne plecki, jeszcze troszkę i my będziemy takie mieć :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
28.01
Trening nr 19
Z braku czasu (i trochę z tego, że nie dałabym rady dać z siebie 100% przy FBW na siłowni) zostałam w domu i machnęłam szybką tabatę:
Dawno nie robiłam tego rodzaju treningu i właśnie zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo to lubię i jak bardzo się za tym stęskniłam. Muszę wracać do tego częściej. Chciałam nawet zapisać się na zajęcia z tabaty na siłownię, ale są mega oblegane i nigdy nie ma miejsca.
Dzisiaj z moim BSem postanowiliśmy wziąć się porządnie za naukę. O 12 mamy zaczynać, ale chcę jeszcze skoczyć po kawę do sklepu, więc pewnie będziemy mieli delikatną obsuwę.
Micha:
1. Smoothie pietruszkowo- cytrynowe
2. Tradycyjnie już omlet z polewą wiśniowo- kakaową
Na później:
3. Hummus z marchewkami
4. Pancakesy na mleku kokosowym (pewnie zrobię ich tyle, że będę jeść też na kolację )
5. Sok z selera, pomarańczy, cytryny i imbiru





~ Studying doesn't suck nearly as much as failing
 

 
27.02
Trening nr 18
Miałam zostać w domu i zrobić jakiś hiit czy inne cardio. No ale się nie udało i już o 8 godzinie dzielnie ćwiczyłam na bosu i trx. Był ogień! Nie dość, że sam trx to już nie lada wyzwania, to w połączeniu z bosu płonące mięśnie o pot spływający po czole gwarantowany! Poza tym instruktorka jest zdrowo i pozytywnie zwariowana! No bo jak to mountain climbers z nogami w trx i z rękoma na odwróconym bosu?! SZALEŃSTWO! Chociaż jak oglądam różne filmiki, to widzę, że można zrobić jeszcze inne ćwiczenia, których hmm póki co próbować nie będę, bo bym jeszcze krzywdę sobie zrobiła
A co do jedzenia- przezwyciężyłam wczoraj chęć zjedzenia czegoś słodkiego. Ale nie do końca wynikało to z silnej woli, bardziej z tego, że nie mam żadnych słodyczy w mieszkaniu i byłam zbyt leniwa, żeby iść do sklepu ;p no ale liczy się rezultat. W zamian za to, kupiłam dzisiaj mleko kokosowe i zrobiłam sobie meega dobrze^^ (hah, dwuznacznie to brzmi ) Zblendowałam banana, wiśnie, siemię lnianie i dodałam do tego 1/4 puszki mleka kokosowego. Niebo w gębie! Orgazmiczne doznania bez cukru <3
A oprócz tego dziś:
1. Omlet z polewą porzeczkowo- kakaową
2. Owy shake i kanapki z pasztetem i hummusem
W planach jeszcze:
3. Kotlet mielony z ziemniakami i marchewkami z piekarnika
i może kasza jaglana albo ryż z czymś.






~ I may not be the strongest
~ I may not be the fastest
~ But I'll be damned if I'm not trying my hardest
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
26.02
Trening nr 17
FBW + stretching. Nie wiem, o co chodzi z tymi wtorkami, ale jakoś nie mogę się zwlec z łóżka, przez co mój FBW jest skrócony o jakieś 10min.
Micha (dzisiaj zjadłabym konia z kopytami)
1. Omlet z polewą porzeczkowo- kakaową
2. Smoothie cytrynowo- pietruszkowe
3a. Kanapka z hummusem
3b. kotlet mielony z marchewkami i ziemniakami z piekarnika
4. Sok z selera, pomarańczy, cytryny i imbiru
5. Paszteciki
6. Kanapka z hummusem i kanapka z pasztetem
DAJCIE MI WIĘCEJ JEDZENIA!! Najlepiej słodkiego.
Wczoraj na makaronie się skończyło, nic już więcej nie zjadłam, taka byłam pełna.






~ Sore?
~ Tired?
~ Out of breathe?
~ Sweaty?
Good, it's working
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
25.01
Trening nr 16
Pilates. Te zajęcia robią mi meega dobrze. Spokojny, uregulowany oddech, praca mięśni głębokich (dziś katowany był brzuch) i ten niesamowity relaks. Idealny początek tygodnia po pracowitym poprzednim tygodniu.
Wczoraj zjadłam zarówno ryż z porzeczkami, jak i hummus. Nie byłam głodna, po prostu miałam ochotę.
Micha:
1. omlet z polewą bananowo- kakaową
2. ryż z porzeczkami
W planach jeszcze:
3. Makaron z pesto i pomidorem
4. Paszteciki
5. i pewnie hummus
Muszę przyznać, że mój kijowy humor uległ znacznej poprawie, gdyż w końcu pojawiły się wyniki z egzaminu i wpadła do usosa okrągła trójeczka. Bardzo dobry początek tygodnia. Nawet jakoś tak mi się chce, mimo że pogoda za oknem nie zachęca do niczego.
Ja już marzę o wiośnie i lecie, a tu dopiero miesiąc zimy minął ;<






~ If you're persistent, you'll get it. If you're consistent, you'll keep it
  • awatar Oli_: @Salute, new me is comin ♛: ja co do zasady też :P ale poniedziałek to mój rest day, a nie umiem po prostu siedzieć i nic nie robić i stąd ten pilates :)
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Gratki! :D A ja właśnie nie przepadam za pilatesem, chciałam go robić dwa razy w tygodniu, ale jak dla mnie zbyt nudny, lubię się wyszaleć przy ćwiczeniach :D
  • awatar More_Love: Ja też czekam na ciepełko <3 Gratuluję zdania egzaminu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
24.01
Trening nr 15
Spinning po raz 2! Zajęcia o podobnej intensywności, co wczoraj.
Micha:
1. omlet z polewą bananowo- kakaową
2. Tarta jaglana ze szpinakiem i fetą
3. Sok z selera naciowego, pomarańczy, cytryny i imbiru
4. Paszteciki z pieczarkami (wyłowione z dna zamrażalnika^^)
Później zjem hummus albo ugotuję ryż i zjem z czerwoną porzeczką (domowej roboty kompot <3). W ogóle hummus wyszedł mi pierwszorzędnie! Cieciorka ugotowana (nie taka z puszki) i obrana czyni cuda. Co prawda obieranie całego gara małych kuleczek trochę mi zajęło, ale zdecydowanie było warto.






~ Start every week strong, finish every week stronger.
  • awatar Oli_: @Salute, new me is comin ♛: Paszteciki wyrób mamusiny :P A cytat bierz śmiało :)
  • awatar Salute, new me is comin ♛: Mmm paszteciki <3 Ja za to w kuchni prawie nic nie potrafię zdziałać. Czy mogę ten cytat na końcu sobie ukraść? Jest świetny!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
23.01
Trening nr 14
Weekend, czyli spinning. Fajnie, że zmieniają się instruktorzy, przynajmniej się nie nudzi. Ale dzisiaj zajęcia prowadziła tak super babka, że chętnie jeździłabym u niej cały czas. Zrobiła nam endurance z prawdziwego zdarzenia. Muszę przyznać, że 3,5minuty w biegu pod górkę, po czym 6,5minuty w siodle w tempie 100obrotów/minuta z dosyć dużym oporem było sporym wyzwaniem, ale dałam radę^^
Micha
1. Smoothie cytrynowo- pietruszkowe
2. Omlet z polewą bananowo- kakaową. Owsianka odchodzi do lamusa. Czemu ja wcześniej tego nie odkryłam! Nie dość, że jest pyszny, to jeszcze jestem po nim syta o wiele dłużej, niż po owsiance!
3. Tarta jaglana ze szpinakiem i fetą
4. Zupa marchewkowo- ziemniaczana
Robię dzisiaj hummus, więc pewnie kolacja tak będzie wyglądać. Nadchodzą ciężkie czasy związane z końcem miesiąca. Przez zawirowania świąteczne w tym miesiącu za karnet płaciłam 2 razy. Przed samymi świętami nie kupowałam, a jak kupiłam po Nowym Roku, to i tak się naliczył od 25.12- żeby ciągłość zachować i płacić mniej. Wobec tego musiałam kupić nowy, bo jutro się kończy dotychczasowy. Także niesamowicie ubolewam, budżet naruszony maksymalnie, hajsów na koncie niewiele. Dobrze, że mam jeszcze zapasy z domu, przynajmniej nie będę głodować Jak dobrze, że jeszcze tylko tydzień do lutego ;P






~ Our bodies are capable of anything. It's our minds we have to convince
 

 
22.01
Trening nr 13
Dzisiaj sobie dopiekłam. FBW ze sztangą. Dołożyłam trochę obciążenia i muszę przyznać, że zrobiło mi to baaardzo dobrze.
Micha
1. Omlet z polewą bananowo- kakaową
2. Tarta jaglana ze szpinakiem i fetą
3. Zupa marchewkowo- ziemniaczana
4. Sok z seler + pomarańcza + cytryna + imbir
5. Grzanki z pasztetem
Pewnie coś jeszcze dzisiaj wszamię, zobaczymy.
W końcu poszłam do sklepu z naturalną żywnością i zakupiłam kozieradkę i czystek. Kozieradka super sprawdziła się w zupie, jest mega aromatyczna. A czystek, hmm.. Może nie jest to najsmaczniejsza rzecz jaką piłam, ale właściwości zdrowotne zdecydowanie przekonują mnie do codziennego picia. Mianowicie systematyczne picie czystka między innymi przyczynia się do zwiększenia odporności, co jest dla mnie ważną kwestią oraz usuwa metale ciężkie z organizmu (mieszkając w Krakowie to strzał w dziesiątkę!). Także jestem pewna, że czystek i ja zaprzyjaźnimy się na dłużej.




~ If you can't stop thinking about it, don't stop working for it.
 

 
21.01
Trening nr 12
Dzisiaj też zostałam w domu. Za oknem śnieżyca i jakoś tak wyjście na tą wspaniałą pogodę po prostu nie wchodziło w grę 
<-- Dzisiejszy oprawca^^ Uwieelbiam kickboxing w takiej odsłonie. Litry potu, przyspieszony oddech i walące serce, to jest to!
Micha:
1. Omlet z polewą bananowo- kakaową
2. Kanapki z chleba żytniego ze szpinakiem, fetą i pomidorem
Na obiad szef kuchni poleca dzisiaj tartę jaglaną i pewnie wpadnie też mój ostatni ulubieniec, czyli sok z selera naciowego.







~ Don't remind yourself how tired and how weak you feel.
~ Stay positive.
~ Every rep,
~ Every step,
~ Brings you closer to your goal.
 

 
20.01
Trening nr 11
dzisiaj w domu kickboxing hiit
 

 
19.01
Trening nr 10
Dzisiaj wszystko było przeciwko mnie Budzik mnie strollował, ale to nic, wyszykowałam się spakowałam i popędziłam na tramwaj.
Nawet wsiadłam w ten zaplanowany. Jednak co z tego, skoro jakieś dobre 15 minut stał przed wjazdem do tunelu i nie chciał za nic ruszyć. W związku z tym, mój trening opóźnił się o 15minut, przez co nie zrobiłam wszystkich ćwiczeń, bo leciałam na stretching. Tak to jest, jak sobie coś zaplanujesz. Nie mniej jednak, trening bardzo udany, forma jest^^
Micha:
1. owsianka
2. kasza jaglana z bananem, rodzynkami, orzechami i jogurtem
3. pietruszkowo- cytrynowe smoothie
4. spaghetti
Na kolację wpadną pewnie jakieś kanapsy.
Mam tak ogromną niechęć do nauki, że jest to przegięcie..




! Wake up
! Work out
! Look hot
! Kick ass
 

 
18.01
Trening nr 9
Dzisiaj na spokojnie- pilates z piłką. Powoli, powoli klaruje mi się mój tydzień pod względem treningów. Zobaczymy, czy się sprawdzi
Kupiłam dzisiaj rewelacyjny chleb. Na zakwasie, bez chemii, 100% żytni, ale nie taki zmielony, gładki, tylko z ziarenkami. Skąd wiem, że naturalny? Bo kosztował tyle, że na pewno jest ;P
Micha:
1. ryż z wiśniami i mlekiem acidofilnym
2. kanapki z jajkiem sadzonym ze szpinakiem i pomidorem
3. kanapka z hummusem
Dzisiaj zrobię sobie jeszcze spaghetti z mięsem mielonym i oliwkami i sok z selera naciowego, pomarańczy, cytryny i imbiru




~ Wake up with determination, go to bed with satisfaction
 

 
17.01
Trening nr 8
Dopiero 8?? Zdecydowanie się opieprzam. Chociaż piątkowe i sobotnie szorowanie mieszkania, które nie szmaty nie widziało ponad rok (znajomi się przeprowadzili) można chyba uznać za konkretne kardio ;p
Dzisiaj, jako że niedziela- wpadł spinning. W końcu satysfakcjonujący mnie instruktor. Super muzyka, super atmosfera, świetnie podzielony trening + interakcja w trakcie, przejście po całej sali i zamienienie kilka słów pt 'wszystko ok? jak się jedzie?' Propsuję! Dojechałam się na maksa. Nogi z waty, wywalony czworogłowy^^ I like it!
Jedzeniowo- zbliżają się ulubione kobiece dni w miesiącu, więc jem o wiele więcej, niż normalnie. Całe szczęście omijam syf i karmię siebie tylko zdrowym żarełkiem^^
Ten tydzień (w sumie najbliższe 2) zapowiadają się równie ciężko, co ten ostatni. Nie znoszę stycznia.


  • awatar Lady Green: Będzie dobrze ;) Też sprzątanie zaliczam do ćwiczen :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
zrobiłam jeszcze mus czekoladowy na bazie avocado <3 rewelacja!
 

 
13.01
Trening nr 7
Tak już mam, że czasem jak zrobię jeden dzień przerwy, to trwa on dwa dni albo dłużej
Dlatego dzisiaj w domu niestety coś co nazywam 'punishment workout':
Jeszcze nowiutki i świeżutki
Micha:
1. Ryż z wiśniami i mlekiem acidofilnym
2. Pietruszkowo- cytrynowe smoothie
3. Schab z brzoskwiniami i bananem z ryżem
Teraz pewnie zjem hummus z marchewką, a na kolację zrobię sałatkę grecką.


Egzamin pojutrze. Biorę się do roboty
 

 
10.01
Nie wytrzymałam!
Trening nr 6
Miał być dzień bez siłowni. I w sumie był Tylko to taki nie do końca rest day. Ale to w sumie dobrze, bo wpadł dzisiaj zaplanowany cheat meal. A micha wyglądała tak:
1. Smoothie pietruszkowo- cytrynowe + 2x ppieczywo chrupkie z pasztetem i serem
2. owsianka
3. zupa
4. cheat meal- schab z sosem curry z brzoskwiniami i bananami
5. Sok z selera naciowego, pomarańczy, imbiru i cytryny
No i coś by wypadało zjeść po treningu. Chyba będzie to jajo na twardo z waflami ryżowymi
Dziś bez inspiracji, bo jestem padnięta. Jutro naprawdę odpoczywam!
  • awatar Oli_: @little.mo: Tak! Ale to też się wiąże z tym, że nawet nie miałabym czasu uderzyć na siłkę :P
  • awatar little.mo: Na pewno odpoczywasz? :> Pamiętaj że regeneracja też jest ważna :)
  • awatar Lady Green: Ooo to jedna z nowych perełek od FB :D Już się ściąga u mnie :D No po prostu uwielbiam ich! Super bilans :) Przypomniało mi się moje pierwsze smoothie bananowo-pietruszkowe, które było ohydne :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›